Gazeta.pl Uniwersytet Warszawski Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne
Blog > Komentarze do wpisu
Przemiany w postaci graficznej i ortograficznej tekstów w sieci.
Polacy czekali ponad 500 lat na ostateczne ukształtowanie się własnej grafii i ortografii. Kiedy to nastąpiło, był już wiek XVI. Od tego czasu dzieli nas prawie kolejne 500 lat. Okres ten obfituje w gorące dyskusje nad stanem polskiej grafii i ortografii. Bodaj najwięcej emocji wywołało wprowadzanie do naszego alfabetu litery j oraz zaniechanie używania litery á i litery é. Gdy pojawiły się komputery i Internet mieliśmy grafię, w której występowały litery ze znakami diakrytycznymi nieobecne w alfabecie łacińskim, a także angielskim: ę ą ł ń ś ź ż ć (dź dż). Tym literom nie udało się wejść do klawiatur komputerów, a ostatnio telefonów komórkowych. Wywołanie ich wymaga użycia dodatkowego klawisza i stąd są one bardzo często w korespondencji w Internecie zastępowane literami: e a l n s z (dz). Pismo pozbawione 10 liter jest niekiedy trudne do odczytania.

Pismo nasze u zarania dziejów, a więc w XVI wieku było pismem niewiele odbiegającym od pisma w pełni alfabetycznego. Podobnie jak twórcy pisma alfabetycznego i późniejsi ich naśladowcy nie uporaliśmy się od początku z zapisem fonemu /j/. Mieliśmy więc fonem, który był oznaczany dwiema literami: i i y. Litery te oznaczały także inne fonemy - /i/ i /y/. Przyjmując łacińską postać takich wyrazów, jak: autor, pauza, aura, aula itp., doprowadziliśmy do używania litery u jako znaku dla fonemu /u/ i fonemu /ł/.

W ciągu tych pięciu wieków odmiana mówiona języka uległa znacznym przemianom, a postać ortograficzna wyrazów zmieniła się niewiele. Doszło więc do wielu rozbieżności między strukturą fonemową wyrazów, a ich postacią ortograficzną. Powstały liczne trudności ortograficzne. Pojawiły się liczne próby pokonania tych trudności, powstały lepiej lub gorzej służące piszącemu reguły ortograficzne. Pisanie stało sie czynnością wymagającą sporo wysiłku. Poprawne pisanie wyróżniało osoby. Analfabetyzm obejmował sporą część społeczeństwa. Poprawnie piszących po polsku jest i dzisiaj niewielu. Wiele osób z wyższym wykształceniem popełnia błędy. Błędy popełniają nawet nauczyciele języka polskiego. Potrzeba pisania w XX wieku zaczęła narastać. Oprócz piasania ręcznego pojawiło się pisanie maszynowe. Prawdziwą rewolucję wywołało pojawienie się komputerów, Internetu i telefonów komórkowych. Szczególnie telefony komórkowe mają wpływ na negatywny stosunek do tradycyjnej ortografii. Powszechny dostęp do tych telefonów i niższa cena za przesłanie tekstów pisanych niż mówionych, a także dyskretność tekstów pisanych, zachęciły do pisania dzieci, które jeszcze nie nauczyły się ortografii, a także tych, ktorzy nie byli w stanie nauczyć się poprawnej pisowni. Ruszyła fala tekstów z błędami ortograficznymi i uproszczoną grafią, która w jakimś stopniu ma usprawiedliwiać nieporadność ortograficzną. Wraz z upowszechnianiem się dostępu do Internetu, taka maniera graficzna i ortograficzna została przyjęta jako pełnoprawna w komunikowaniu się w sieci. Wytykanie błędów ortograficznych nie jest tu mile widziane. Warto się przyjrzeć tej pisowni, może jest w niej wskazówka, jak reformować naszą pisownię. W referacie przedstawiam wyniki badań.

 

prof. dr hab Bronisław Rocławski - prof. Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie obecnie dziekan Zamiejscowego Wydziału WSB w Poznaniu i kierownik Katedry Logopedii WSIiE TWP w Olsztynie. Przez wiele lat był związany z Uniwersytetem Gdańskim. Tu studiował (wtedy była to WSP) polonistykę, tu w 1972 r. został drem a w 1985 r. drem hab. W UG z jego inicjatywy powstał Zakład Logopedii. Był prorektorem UG. W UG prowadził również seminarium z informatyki dla matematyków. Po przeniesieniu się do Warszawy kierował Zakładem Logopedii i Zakładem Glottodydaktyki. W UG i APS kierował studiami podyplomowymi. Prowadzi zajęcia w wielu uczelniach w Polsce. Specjalizuje się w logopedii i glottodydaktyce ojczystojęzycznej. Wydał wiele prac z różnych dziedzin lingwistyki, logopedii i glottodydaktyki ojczystojęzycznej. Wydał razem z L. Wierzbowskim w 1976 r. pierwszy podręcznik dla humanistów z podstaw informatyki. W dalszym ciągu żywo interesuje się informatyką i Internetem. Wypromował 8 doktorów, wielu magistrów i dyplomantów.

piątek, 26 września 2008, annagumkowska

Polecane wpisy